wtorek, 1 sierpnia 2017

#45 Kuba Witek - "RE:TUSZ"

Tytuł: "Re:tusz"
Autor: Kuba Witek
Wydawnictwo: Plac Wolności
Liczba stron: 261


"RE:Tusz" opowiada historię samego autora. Historię, która na pewno nie należała do prostych, a wręcz przeciwnie. Kuba Witek zwierza nam się w swojej książce ze swoich nastoletnich lat, kiedy palił, zaczął brać narkotyki, a przez to wszystko szkoła właściwie przestała się liczyć. Z pewnością niełatwe tematy, jednak napisane w taki sposób, że czyta się bardzo łatwo i przyjemnie





Magda: Są autorzy, których mimo że nie znamy osobiście to darzymy ich pewną dozą sympatii, przede wszystkim za to, co robią. I taką osobą jest dla mnie Kuba Witek, do którego (podobnie jak Olga) będę czuć sentyment z tego względu, że jako pierwszy nam zaufał i przesłał nam egzemplarz swojej książki do recenzji. Nasze drogi ponownie się krzyżują. Tym razem nie będzie to podróż dookoła Islandii, ale znacznie dalej i głębiej - bowiem czytając "Retusz" poznajemy przeszłość i uczucia Kuby.

"Retusz" nie czekał długo aż po niego sięgnę. Czytając "Dziecko Odyna" nie mogłam się wciągnąć w tą historię i wiedziałam, że jedyne co może mnie uratować w momencie totalnej niemocy czytelniczej jest właśnie książka Kuby. I nie pomyliłam się, bo czyta się ją naprawdę świetnie! No dobrze, ale o czym ona jest? "Retusz" to taka trochę spowiedź, rozliczenie się z przeszłością autora. A nie była ona kolorowa, oj nie. Kuba nie był spokojnym i grzecznym nastolatkiem. Nieodpowiednie towarzystwo, narkotyki, odwyk, konflikty z prawem, wagary. Wybory których dokonywał niejednokrotnie przynosiły mu kłopoty. "Retusz" pokazuje, że nikt nie jest stracony, dla każdego jest nadzieja. Można znaleźć się na samym dnie, a mimo to podnieść się i dumnie kroczyć na przód. Można, ale trzeba chcieć i przede wszystkim pamiętać, że nic nie jest łatwe, wszystko wymaga wysiłku, ale naprawdę warto. Kubie się udało. Ogromny szacunek, naprawdę.

Prawdopodobnie nie słyszeliście wcześniej o "Retuszu" i powiem, że wielka szkoda, bo to naprawdę świetna książka. Przede wszystkim prawdziwa. Dlatego sądzę, że powinniście oderwać się na chwilę od romansów czy powieści obyczajowych i sięgnąć po historię Kuby, ponieważ dostarczy Wam wiele życiowych mądrości i dawkę humoru, który na pewno polubicie tak jak ja.


Olga: "RE:Tusz" opowiada historię samego autora. Historię, która na pewno nie należała do prostych, a wręcz przeciwnie. Kuba Witek zwierza nam się w swojej książce ze swoich nastoletnich lat, kiedy palił, zaczął brać narkotyki, a przez to wszystko szkoła właściwie przestała się liczyć. Z pewnością niełatwe tematy, jednak napisane w taki sposób, że czyta się bardzo łatwo i przyjemnie (nie dziwię się, że wszelkie wypracowania były pestką dla Kuby!).

Przy pisaniu tego typu książki na pewno niejednokrotnie zdarzyło się pewnym osobom, że choć trochę użalały się nad sobą. Być może wynika to z tego, że nie chcieli, żeby ich zachowanie było aż tak negatywnie odbierane i w ten sposób się bronili. Jednak Kuba Witek tego nie robi, nie próbuje się pokazać z jak najlepszej strony, nawet jeśli było inaczej. Przedstawił nam prawdziwą historię ze swoich nastoletnich lat, co bardzo doceniam. 

Wiedziałam, że autor odbił się od dna - w końcu inaczej nie napisałby ani tej książki, ani następnej o podróży rowerem po Islandii. Jednak koniecznie chciałam poznać całą jego historię - dlatego książkę przeczytałam w ciągu jednego dnia. Wiele nieprzyjemnych sytuacji, które nawet zdarzały się "jak na złość", a mimo to autorowi udało się podnieść i czerpać z życia to, co najlepsze.

Zdecydowanie warto poznać historię Kuby Witka, któremu udało się rozwinąć już z nastoletnich lat talent - rapowanie, mimo wcześniejszych historii z m.in. narkotykami. Szczerze mówiąc, po przeczytaniu "Ring Road" nie spodziewałam się, że autor ma za sobą taką przeszłość. Jednak cieszę się, że mogłam ją poznać, a jeszcze bardziej, że Kuba się z tego podniósł i teraz wykorzystuje swoje talenty i może się cieszyć tym, co robi.

"Re:tusz" znajdziecie m.in. tutaj.

2 komentarze:

  1. Ja raczej takich książek nie lubię i myślę, że po tę nie sięgnę, jednak recenzja bardzo ciekawa i dobrze napisana.
    Obserwuję i zapraszam do siebie:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, ostatnio często widzę na instagramie. Zaciekawiła mnie, mam nadzieję że uda mi się ją zdobyć i przeczytać ;)
    Pozdrawiam!
    http://strefa-skasiona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń